Nauka pływania – efektywna?

Nauka pływania – efektywna?

Córka Pierwsza chodzi na kurs pływania. Co tydzień, lekcja trwa 30 minut, w grupie ok. 4-5 dzieciaków. Płaci OB, więc niby powinnam mieć to w nosie, ale to kosztuje… 2 semestry nauki to ponad 600 zł. A CP wciąż nie pływa…

Faktem jest, że jest ostrożna. Że wody się boi, że jak pan każe wskoczyć na beczkę, to ona ma łzy w oczach, ale same lekcje lubi, chętnie wchodzi do basenu, jednak jak wszystkie inne dzieci wciąż pływa z makaronem, z rybką, z deską. Żadne dziecko po tylu miesiącach lekcji nie pływa kraulem, żabką, strzałką, nawet pieskiem…

Czy to normalne? Bo ja mam wrażenie jednak, że sprawa jest mocno naciągana, a kasa wyrzucona w błoto. Rozumiem, że wrzucenie dziecka nomen omen „na głęboką wodę” może kończyć się urazem (psychicznym), ale kilka miesięcy pływania przy desce? No chyba przegięcie, nie?


78 thoughts on “Nauka pływania – efektywna?”