Rodzina to nie tylko on, ona i dzieci

Rodzina to nie tylko on, ona i dzieci

Po kilku latach niezobowiązującej znajomości, trzech spotkaniach twarzą w twarz, dwóch latach przyjaźni wirtualnej postanowiłyśmy z Marjanną spędzić ze sobą nieco więcej czasu. W końcu mężowie daleko, dzieci wkurzają, wakacje w pełni, więc Marjanna zapakowała syna oraz młodszą córkę w auto i przyjechała.

Bardzo szybko podzieliłyśmy role: ja rozpalałam grilla i piekłam chleb oraz łowiłam ze słoja małosolne ogórki, Marjannka przywiozła mięso i piwo. Ja nosiłam jej córkę w chuście, ona ją przewijała, gdy ta zwaliła kupę. Marjannka darła się na syna, ja go jedynie szantażowałam. Pełną symbiozę osiągnęłyśmy dzisiaj rano, kiedy Marjannka zmywała naczynia, a ja robiłam hiszpańskie śniadanie, czyli podałam pastę z suszonych pomidorów i oliwkową, tosty, hiszpańską wędlinę i kozie sery. O dziwo nawet nieźle nam idzie rozmawianie bez pośrednictwa fejsbukowego okienka czatowego.

Stanowiłybyśmy fantastyczny przykład wielodzietnej rodziny jednopłciowej. Z jednym dzieckiem nieco ciemniejszym niż troje pozostałych. Na wieżę widokową bez problemu sprzedano nam bilet rodzinny. Środowiska lewicowe dadzą nas na plakaty…


23 thoughts on “Rodzina to nie tylko on, ona i dzieci”