Spokojnie, nie pali się

– Mamo, chodź na dwór!

– Po co? Przecież babcia z wami jest – przekrzykuję odkurzacz.

– No chodź, coś zobaczysz!

Leniwie wyłączyłam odkurzacz i wolnym krokiem razem z Córką Pierwszą przeszłam przez kuchnię babci do drzwi balkonowych.

– Córka Druga leży sobie na ziemi, wywróciła się.

I faktycznie, leżała córka twarzą w trawie i pochlipywała.

– Podniosłam ją i chciałam przytulić, ale rzuciła się w trawę i wołała ciebie – poinformowała mnie babcia.

Czyli jednak bez mamy ani rusz. Przydałam się także rano, gdy CD nadepnęła sobie na ubranko i tym samym miała problem z podciągnięciem go na pupę. Siłując się westchnęła pod nosem.

– No kujcie…

8 odpowiedzi na “Spokojnie, nie pali się”

  1. Marjanna B. pisze:

    No i to by było na tyle w temacie 'samodzielność' 😉

  2. Paula pisze:

    no właśnie: kujcie… 😀

  3. No, równowaga w przyrodzie musi być, kujcie 😉

  4. magdaBem pisze:

    kujcie-uwielbiam! u mnie jest kujde:)

    • Marjanna B. pisze:

      W sprawie 'kujcie'
      Syn miał gdzieś 2,5 roku, jeszcze przed ślubem z Małżonkiem.
      Przyjechaliśmy do Warszawy, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu nie było TV, nie było internetu – nic nie było 😉
      Syn się nudził, więc mu Małżonek odpalił na laptopie jedyny film jaki miał – jakiś amerykański film akcji.
      Po angielsku, of kors.
      Po obejrzeniu firmy Syn zapamiętał z niego jedno jedyne słowo w lengłydżu – FUCK. 😉

  5. ola pisze:

    no dobrze, że nie kujwa 😛

  6. D. pisze:

    E tam…. nie ma to jak wysmarkać się w maminy rękaw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *