A tak wracając do myjni

A tak wracając do myjni

Wczoraj skupiłam się bardziej na nieszczęsnych sikawkach i zapomniałam o jeszcze jednym, bardzo ważnym aspekcie związanym z robieniem dzieciom przyjemności. Otóż Córka Pierwsza twierdziła, że oprócz tego, że auto wjeżdża do myjni brudne, a wyjeżdża czyste, ważne jest także to, jak działa cała myjnia i jak przebiega proces czyszczenia auta. Wysadziłam więc córki z samochodu, wjechałam do myjni, wsio zaciągnęłam, żeby mi znowu auto tyłem nie wyjechało, uruchomiłam i pobiegłam z dziećmi do przodu.

– O, teraz maszyna spryskuje auto wodą z szamponem do mycia samochodu – opisuję ciąg wydarzeń. – A teraz włączą się te wielkie szczotki….

– Mamo, siku* chcę! – rzekła Córka Pierwsza

– Ja też**! – krzyknęła na dobitkę Córka Druga.

– Ale przecież chciałyście patrzeć, jak działa myjnia! Po to tu wjechałam!

– Ale ja się zaraz posikam…

I tyle widziały córki, bo jak wróciłyśmy z ubikacji, to myjnia akurat skończyła suszenie. Kurtyna.

 

 

 

* Podobnie zrobiła na pogrzebie mojej babci. Stoimy na cmentarzu, cisza, ktoś tylko łka w oddali, smutni panowie w skupieniu opuszczają trumnę…. i się odezwała Córka Pierwsza…..

** „ja też” to najczęściej wypowiadany przez Córkę Drugą zwrot. Wszystko co chce CP, to ona też….


8 thoughts on “A tak wracając do myjni”

  1. heh, a ja siedziałam kiedyś ze swoimi w środku auta. Gdy szczotki zaczęły chodzić mały M wpadł w taką panikę klaustrofobiczną że posikał się w majtki:)

  2. młoda moja uwielbia myjnie i każdorazowo nakazuje pozostanie w aucie co też skwapliwie czynię 🙂

    OT – widzę że i Ty zapragnęłaś piętrowego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz