Spokojnie, nie pali się

Spokojnie, nie pali się

– Mamo, chodź na dwór!

– Po co? Przecież babcia z wami jest – przekrzykuję odkurzacz.

– No chodź, coś zobaczysz!

Leniwie wyłączyłam odkurzacz i wolnym krokiem razem z Córką Pierwszą przeszłam przez kuchnię babci do drzwi balkonowych.

– Córka Druga leży sobie na ziemi, wywróciła się.

I faktycznie, leżała córka twarzą w trawie i pochlipywała.

– Podniosłam ją i chciałam przytulić, ale rzuciła się w trawę i wołała ciebie – poinformowała mnie babcia.

Czyli jednak bez mamy ani rusz. Przydałam się także rano, gdy CD nadepnęła sobie na ubranko i tym samym miała problem z podciągnięciem go na pupę. Siłując się westchnęła pod nosem.

– No kujcie…


8 thoughts on “Spokojnie, nie pali się”

    1. W sprawie ‚kujcie’
      Syn miał gdzieś 2,5 roku, jeszcze przed ślubem z Małżonkiem.
      Przyjechaliśmy do Warszawy, gdzie w wynajmowanym mieszkaniu nie było TV, nie było internetu – nic nie było 😉
      Syn się nudził, więc mu Małżonek odpalił na laptopie jedyny film jaki miał – jakiś amerykański film akcji.
      Po angielsku, of kors.
      Po obejrzeniu firmy Syn zapamiętał z niego jedno jedyne słowo w lengłydżu – FUCK. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zaloguj się przez Facebook

Powiadom mnie o odpowiedziach na mój komentarz